-Bilbo śpiochu! Wstawaj!- Kili szturchnął go w bok łokciem. -Jasne...-odezwałem się rozmasowując sobie bok. -Idziemy moi panowie.- rozkazał nasz przewodnik, Gandalf. Wyciągnąłem sweterek niżej, był za krótki. Ech. Trudno. Mówi się trudno i idzie się dalej. Chciałbym jeździć jakimś luksusowym środkiem transportu a nie kucykiem-pomyślałem. Ale autobus zawsze kończy na pętli, nie możemy skończyć na pętli. Musimy dojść na Samotną Górę.